Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Przefajnowałem...
#1
...chroniąc miazgę (przed wytłoczeniem moszczu) winogronową przed samoistnym zafermentowaniem (nie miałem możliwości skończyć pracy w przeciągu doby a pogoda była iście tropikalna) - przedawkowałem pirosiarczyn potasowy. :ysz:

W niewielkim wprawdzie stopniu, ale... Mimo kilkukrotnego szczepienia i świeżymi Fermivin PDM i Bayanusami (bajanuski w ilości jak dla reaktywowania zdechłej fermentacji dwójniaka) :tylek: zimna :wsciekly:

Zaznaczam, iż to pierwszy mój "eksperyment" z pirosiarczynem - w dotychczasowej kilkudziesięcioletniej praktyce winiarskiej nigdy nie uciekałem się do chemii.

Miało być gronowe (z fajnych "wsiowych" gron) a będzie dobrze jak wyjdzie z tego zalczajeru ostrożna dolewka - dokwaszacz do nastawianego za kilka dni wina rodzynkowego - bo przecież nie spuszczę tego w kanał :kwasny:

Czy ktoś z Onorevole Societas miał taki przypadek?? Czy jest jakiś kulturalny sposób na pozbycie się tego swiństwa z moszczu?? :pomocy:
Odpowiedz
#2
A ile tego wpakowałeś?
Odpowiedz
#3
Poczytaj forum są tematy o prze siarkowaniu. jeśli masz dodaj pektopol poczekaj trochę zlejesz sam sok do butli i wtedy daj nowa MD.
Odpowiedz
#4
sa trzy czynniki wpływające na trwałość piro w roztworze. Temperatura, czas i inne substancje np kwasy - mozesz w dowolny sposób kombinować te czynniki. No może niekoniecznie dowolny bo HCl nie wlejesz ;) gotować tez nie będziesz. Ale w cieple miejsce na 3 dni możesz dać i przewietrzyć z raz albo dwa.



Skocz do: