Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pleśń czy coś można zrobić?
#1
Najprawdopodobniej moje wiśniowe zaatakowała pleśń :wsciekly:. Zauważyłem to w czwartek - od lustra wina do korka wewnętrzna strona balona pokryta była szarawymi kropeczkami - łudziłem się, że to może osad z owoców (zresztą był to osad, tyle że najprawopodobniej wyrosła na nim pleśń) i obciągnąłem do innego balona. Niestety dzisiaj po powrocie z weekendu zauważyłem, że szare kropki powróciły (również w miejscu gdzie wino chlapnęło na ściankę) teraz na 99% sądzę że to pleśń. I teraz moje pytanie czy ratować to jakoś czyli obciągnąć i mocno zasiarkować (wino już burzliwą zakończyło) czy nie ryzykować i KANAŁ? Czy może są jakieś specyficzne sposoby radzenia sobie z pleśnią. Nie chciałbym wylać dziecka, znaczy wina z kąpielą (bo przecież wino jest jak dziecko) ale zatruć też się nie chcę.
Odpowiedz
#2
Ludzie pomocy!!!
Nikt z was nie miał podobnych problemów???
:(
Odpowiedz
#3
Ja nie miałem - ja bym tego nie pił - przed przerobieniem tego nastawu na ..xxx...[CENZURA] ;)
Odpowiedz
#4
jeżeli to pleśń to jednak bym sobie podarował. nie ma co ryzykować zdrowia.

ps. no chyba, że zrobi się to o czym pisze DarekRz:diabelek:
Odpowiedz
#5
A serki pleśniowe to co ? :diabelek:
Tak na serio, to lepiej sobie daruj...
Odpowiedz
#6
u mnie na porzeczkach też się swego czasu plesń pojawiła- bardzo to przeżyłem:hahaha:- ale zapodałem piro odpowiednią ilość i wznowiłem f. na Ance i teraz chula jak nowe
PS: podobno trzeba często mieszać, żeby tą (tę?) pleśń rozmieszać
Powodznia
PS: Mam nadzieję,że to nie w baniaku ode mnie sobie tą(tę?) ohydną pleśń wyhodowałeś.....:P
Odpowiedz
#7
No niestety w baniaku od Ciebie - co więcej nie wiem czy to nie była wina baniaka :( ale mogłabyć też wina wiśni (choć przecież je siarkowałem). Balon ma jakąś skazę (czy może coś się przykleiło wygląda jak taśma klejąca przyklejona do ścianki) tworzy na ściance jakby kieszonkę, w której jest jakiś syf, i za cholere nie mogę tego usunąć, więc zakładam, że to jednak wada szkła. Spróbuję jeszcze za niedługo balon potraktować kretem, może to coś ruszy.

Przelałem do drugiego balona i tam pleśń już mniejsza zrobiła come back.
Co do fermentacji to burzliwa już się zakończyła, winko za dobre nie jest, ale gdyby je dosłodzić to może można by je pić. I właśnie tego tyczy moje pytanie, czy piro jest w stanie zniszczyć pleśń, jakbym zapodał dawkę np. 3-6g/l potem by sobie odstało, dosłodziłbym, znowu by postało i jeśli nadawałoby się do picia (smakowo, a jednocześnie pleśń by się nie pojawiała) może by jeszcze nie było stracone.
Wobec tego moje pytanie, czy jest możliwe za pomocą piro wybić pleśń - dodaję, że na winie nie ma żadnych jej śladów, jedynie na ściance balona.

PS Na xxx nie mam niestety sprzętu, ale już się zastanawiałem, nad jakimiś prymitywnymi metodami :chytry:
Odpowiedz
#8
Ja dwa razy miałem kontakt z pleśnią tworzącą "placki" na powierzchni nastawu - w obu przypadkach pomogło delikatne zlane spod lustra wina (wąż głęboko zanurzony), po czym delikatne zasiarkowanie.
Odpowiedz
#9
Kopyr! I nie udało Ci się tego usunąć, jeśli jest 'kieszonka'? Ja też mam w jednym balonie jakiś syf zatopiony, ale nie ma kontaktu z nim, i nie da się go wypłukać, ale nie wpływa też na jakość winka.
A co do pleśni to głównie pojawia się przecież od kontaktu nastawu z powietrzem, moze miałes coś nieszczelnego?
Będę miał teraz po nocy wyrzuty sumienia ze jakiś szajs ludziom przywiozłem :)
Ja swoje porzeczki też troszku siarkowałem, ale miały też troche szypułek (bo leniwy jestem) i stąd może ta pleśń...:wsciekly: Ale już jest wszystko dobrze, ANKA zwyciężyła:tancze:

A tak na marginesie, to nie powinnyśmy takich błahych tematów porusząć, bo pewnie był on już poruszany 78 forumów temu, i co my sobie wogóle myślimy, zamiast poszukać w archiwum i dostaniemy z...ke od Panów Moderatorów
:lol::lol::lol::lol::rotfl::rotfl::rotfl:
Odpowiedz
#10
Szukałem i znalazłem tylko o pleśni na korkach, także raczej nie był ten temat poruszany. A błahy nie jest tym bardziej
Co do kieszonki to nie udało mi się usunąć, ale może za słabo się starałem. Także jest w tym też pewnie moja wina (o ile to było powodem)
Natomiast co do nieszczelności to sam nie wiem, ale tą wersję raczej odrzucam.
Dobra, więc robię tak zlewam wino, siarkuję je, myję dokładnie balon (bez kieszonki) siarkuję go i zobaczymy, jeśli pleśń nie wróci dosładzam wino do smaku i zobaczymy czy da się pić.
Moje pytanie ile na maxa można dodać piro na litr, żeby nie przesadzić?
Odpowiedz
#11
max. 7 g na litr
Odpowiedz
#12
niby niepowinno sie wiecej niz 6, ale jak masz niewybredne zmysły smaku ;) to daj i 7
Odpowiedz
#13
Nie mam aż tyle :diabelek:
i tak dodałem 80% posiadanego w domu piro - 9 niepełnych łyżeczek na jakieś 16l wina, czyli może byc nawet za mało, ale zobaczymy.
Zlałem, zasiarkowałem ... poczekam :podstep:
Odpowiedz
#14
Cytat:Wysłane przez menelek
max. 7 g na litr

POWALIŁO WAS!!
Przecież to jest kosmiczna dawka, chyba, że lubicia kwas siarkawy/siarkowy z niewielką domieszką wina... :diabelek:

Krzysztof
Odpowiedz
#15
Nie no chłopaki - gdziescie wyczytali o takich dawkach??? 7g na 1L ?!!! Skrzych ma racje - to dawka ponad 10 x za duża. Wino Ci się Kopyr z lekka nie odbarwiło po tych 9 łyżeczkach ? (na moje oko to wychodzi 16-19 g czyli 1 do 1,2 g na litr) maksymalna dawka do nastawu to moim zdaniem 6 g na 10 L nastawu czyli 0,6 g na litr. jesli taka dawka nie pomaga to juz nic nie pomoże.
Odpowiedz
#16
Ale chyba 1,2 g na l jest do przeżycia :diabelek:
Przecież to przekroczenie normy tylko o 100%.
Powiem szczerze, że sam nie wiem czemu mnie tak zaćmiło przecież ma być 2-3g na 10l. Ale pożyjemy zobaczymy.
Odpowiedz
#17
Cytat:Wysłane przez kopyr
Ludzie pomocy!!!
Nikt z was nie miał podobnych problemów???
:(

Ja kiedyś miałem podobny problem biały nonejm winoroślowy x szara pleśń. Przefermentowałem to z myślą o -;autocenzura; -, a po kilku latach jak potrzebowałem baniaka i zajrzałem co tam się dzieje w środku .... niebo w gębie (było dużo cukru w nastawie wyszło coś na kształt Tokaju lub raczej Porto)

Pozdrawiam Heniek
Odpowiedz
#18
Opakowanie piro, które mam w domu zawiera 10 g produktu i taka dawka mieści się na łyżeczce do herbaty.
Moim zdaniem Kopyr mógł wsypać do balona 90 gram!!!!
To napewno nie było 16-19 g.
Odpowiedz
#19
Na pewno nie 90g, bo z kolei moje opakowanie kupione w POCh mieściło 100g, używam go już od kilku miesięcy, a jeśzcze trochę zostało. Łyżeczka łyżeczce nierówna :P
Obstawiam 20-30g ale bliżej 20-tu.
Już wymyśliłem, że w razie jeśli siary będzie za dużo skupażuję z porzeczkowym (co prawda oba są kwaśne, ale coś się pomyśli). Oczywiście jeśli pleśń nie powróci - bo jak wróci, to nadmiar piro nie będzie mi spędzał snu z powiek :diabelek:
Odpowiedz
#20
Kopyr Czy to Twoje wino czuć teraz siarą?

Pozdrawiam
Rudi
Odpowiedz
#21
Z rurki nie czuć, a na razie nie odkorkowuję, bo po co? Zaczekam jakieś dwa tygodnie zobaczę czy będzie osad - jeśli tak, zleję i wtedy będę próbował. Głównym pytaniem jest czy nie będzie powrotu pleśni, dopiero jęsli przez dwa tygodnie nic takiego nie zaobserwuję, będę się kłopotał siarą.
Co ciekawe co jakiś czas pojawiają się pojedyńcze bulgi, co mnie dziwi bo po takiej dawce, drożdżaki powinny zaliczyć zgon. Chyba, że problem w tym, że nie rozpuściłem piro, tylko wsypałem na dno balona i zalałem winem, a może to piro jakieś zwietrzałe.
Acha, wino się nie odbarwiło :lol:
Odpowiedz
#22
Cóż, niestety wino idzie do kanału :(
W zapachu czuć duszący zapach, chyba siarki. No i w smaku też coś nie jest ok. Koniec końców po zmierzeniu w strzykawce wyszło, że poszło 23g pirosiarczynu na 16l wina - 1,4g na litr. Mógłbym skupazować z porzeczkowym, ale ponieważ tamto jest w miarę ok, więc nie chcę stracić również drugiego wina.
RIP :placze:
Odpowiedz
#23
Daj na wysoki % zawsze cos się odzyska
Odpowiedz
#24
Niestety musze sie przyznac, ze i moje wisniowe tegoroczne najprawdopodobniej pojdzie w kanal. Wszystko bylo pieknie,chodzilo ladnie, itd , ale smrod jest tak okropny, ze trudno opisac. Jak sie zamknie oczy to normalnie jakby ktos szambo otworzyl. Myslalem, ze to z powodu zbyt dlugiego trzymania nad osadem (calosc stala 4 tygodnie z czego dwa ostatnie bulkalo rzadziej niz 1/min), ale przypomnialem sobie o dziwnym nalocie na powierzchni w czasie fermentacji miazgii.
Nawet jest zdjecie tego cuda w temacie o drozdzach kozuchujacych.
Zupelnie o tym zapomnialem, bo po zlaniu do balona wszystko wygladalo normalnie. Teraz mysle, ze to jednak to moglo byc powodem. Moze powinienem byl uzyc jednak piro...
Odpowiedz
#25
Cytat:Wysłane przez kopyr
Cóż, niestety wino idzie do kanału :(

RIP :placze:

Współczuję
A może popróbuj jeszcze z napowietrzaniem.

Pozdrawiam
Rudi
Odpowiedz



Skocz do: