24-06-2005, 14:35
Akurat jestem od dwóch miesięcy szczęśliwym ojcem i moja ona karmi piersią. Ponieważ przed ciążą piliśmy moje wyroby regularnie, a w ciąży od czasu do czasu popijała lampeczkę, teraz raz na jakiś czas łyknie kieliszeczek tokaju z DR czy winka z pigwy i jakoś nie widać, żeby to miało zły wpływ na córeczkę. Wręcz odwrotnie, dziecko jest zdrowe nad wyraz. Co o tym myślicie? Czy uświadamiać dziecię winiarsko już od niemowlęctwa? Czy przyzwyczajać je do trunków poprzez mamusi mleczko? Moje wina chyba są nienajgorsze, skoro wszyscy je chwalą, a i nawet mój pies nie odpuści żadnego zlewania znad osadu i lubi sobie chłepnąć to, co nakapie na podłogę (tylko potem jakoś tak źle mu się chodzi
). Nie mam się chyba czego przed córką wstydzić, co? A może to jest rozpijanie od małego i grożą mi za to sankcje? Jeśli tak, to dajcie znak, zaszyję sięw lasach na jakiś czas. Czekam na odzew!
). Nie mam się chyba czego przed córką wstydzić, co? A może to jest rozpijanie od małego i grożą mi za to sankcje? Jeśli tak, to dajcie znak, zaszyję sięw lasach na jakiś czas. Czekam na odzew!


W końcu mysz to też człowiek 

