Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wino zimowe z tzw. "kartonika"
#1
Witam,

Jako początkujący jestem pełen pokory dla sztuki winiarskiej i uznania dla bardziej doświadczonych kolegów. Korzystając z tego właśnie forum, chciałbym się podzielić moimi doświadczeniami i wątpliwościami. Stało się... wszedłem parę tygodni temu na tę stronkę i... załapałem bakcyla. :)
Postanowiłem zrobić wino z kartonikowych soków.
1. Wino z soku 100% z czerwonych winogron
2. Woni z nektaru z czarnych porzeczek z Hortexu.

Ad. 1. W tym celu nabyłem za 24 zł. balon 10 l i zacząłem poszukiwania soku 100% z czerwonych winogron (kto kiedyś tego szukał, to wie na pewno co to znaczy) Po wielu uporczywych poszukiwaniach w różnych Tesco, Auchanach... udało mi się znaleźć niemiecki sok z czerwonych winogron 100% w butelkach w... supermarkecie "Piotr i Paweł".
Oczywiście nabyłem tez odpowiedni asortyment, w postaci rurki, korka, drożdży winnych Malaga i pożywki.
A oto składniki mojego winka:
6 l soku 100% + 2 l wody (niegazowana o małej zawartości sodu z supermarketu) + 1,5 kg cukru + MD
Do wyparzonego balona wlałem cały sok i połowę cukru rozpuszczonego w 1 l wody + MD. Po 6 dniach dodałem drugi litr wody z drugą połową cukru. Właśnie nadchodzi etap tzw. cichej fermentacji.
Wg. moich obliczeń (sok zawierał 158 g cukru/l) wyszło mi, że jeśli zostanie w procesie fermentacji zużyty cały cukier, to będzie to wino ok. 16 %. Kupiłem cukromierz biowinu i po zakończeniu fermentacji zobaczę co mi wyjdzie ze wskazań.

Ad. 2. Kupiłem 4 litry soku, a ściślej nektaru z czarnych porzeczek Hortexu, do tego w dwóch częściach dodałem cukier w ilości 0,4 + 0,3 kg i to wszystko siedzi w 5 litrowym baloniku. Zachowuje się podobnie jak winko z winogron, czyli obecnie jest w fazie cichej fermentacji. Z moich obliczeń (nektar zawierał 115 g cukru/l) jeśli cały cukier przefermentuje - wyjdzie winko ok. 15%. Również zobaczę co i jak cukromierzem, po zakończeniu fermentacji, czyli za jakieś 1,5 miesiąca.

Jestem ciekawy co o tych moich próbach sądzicie i czy wyjdzie z tego winko słodkie, czy wytrawne ? Z przepisu wynika, że słodkie i mocne, ale uważam, że wszystko zależy od tego ile cukru zamieni się w % alk., a to się okaże za 2 miesiące.
Korzystając z okazji polecam wszystkim spróbować zrobić swoje własne winko, bo nawet jeśli to się nie specjalnie kalkuluje (wiem, że wino z Niemiec jest tanie), ale tu chodzi o samą satysfakcję, że się zrobiło prawdziwe wino samemu, od początku do końca...

REEBUUS
Odpowiedz
#2
Cytat:Wysłane przez REEBUUS

Korzystając z okazji polecam wszystkim spróbować zrobić swoje własne winko, bo nawet jeśli to się nie specjalnie kalkuluje (wiem, że wino z Niemiec jest tanie), ale tu chodzi o samą satysfakcję, że się zrobiło prawdziwe wino samemu, od początku do końca...

REEBUUS

Jezeli chodzi o wina z soku z kartonika to faktycznie sa one dosc drogie. Poznym latem lub jesienia, warto przejsc po owoce na dzialaczek. Jezeli nie mamy wlasnej czesto mozna znalezc jakas, szczegolnie u starszych ludzi, z ktorej bez problemu pozwola nam zerwac owocki. Wtedy cena winka praktycznie zwiazana jest z zakupem cukru i drozdzy i wynosi okolo 1zl na litr. Satysfakcja jest jeszcze wieksza, jak sie wlozy duzo pracy, najlepiej w gronie dobrych znajomych.

PS. Zycze ze szczerego serca tobie dobrego winka, i naprawde warto zrobic jesienia winka z owocow
Moje spojrzenie na wino: https://www.szumiglowa.pl/
Odpowiedz
#3
No faktycznie na początek to drogie sobie kolega wybrał produkty, nie mniej jestem pełna podziwu dla starannego podejścia do problemu - czego nie można o wszystkich początkujących powiedzieć :kwasny:
Jakby co, polecam przeczytac o zimowych winach z ryżu, zbóż, hibiskusa i tak dalej. Póki nie nadejdzie sezon na tanie owoce, warto spróbować. :) Powodzenia :)
Odpowiedz
#4
Kurcze tak mnie naszło; Kopyr zawsze wypowiadał się o winach z kartonika, mieszał działał "kombinował" z podobno dobrymi efektami. Czy kroś wie co u niego, bo go na forum dawno nie było........ ?

Pozdrawiam Piorun
Odpowiedz
#5
Pisać przestał, ale widzę, że jeszcze 10 lutego nas czytał....
Odpowiedz
#6
Witam ponownie :)

No i minęło prawie dwa miesiące od nastawienia moich pierwszych procentowych napitków.
Przypominam, że pierwsze (główne) winko było robione z soku 100% z czerwonych winogron w 10 l dymionku, a drugie z nektaru Hortexu z czarnych porzeczek (5 l baniaczek).
Przez parę tygodni oba nastawy pracowały bardzo ładnie (cukier dałem w dwóch porcjach z tygodniową przerwą), nawet winko z porzeczek próbowało opuścić baniak, ale na czas zareagowałem :)
Po miesiącu zlałem znad osadu oba winka. To z winogron miało osad ok. 1 cm i było przepięknie klarowne (ciemno rubinowe). Drugie winko z porzeczek miało osad ok. 0,5 cm i nie było tak klarowne. Zdziwiło mnie jedno. W obu winkach drożdże zeżarły całki cukier (na cukromierzu 0 BLG !) . Winko miało być wg. receptury raczej półsłodkie, a zrobiło się wytrawne i mocne.
Teraz czekam aż minie ten drugi miesiąc i znowu zleję znad osadu. Potem myślę, ze przez trzeci miesiąc będzie sobie stało i w końcu pozlewam do butelek. Trochę się obawiam, że przez ten trzeci miesiąc może, nie daj Boże, winko się czyms zakazić, ale ufam, że procenty alkoholowe skutecznie go obronią :)

Mam pytanie do szanownych kolegów, bo poczytałem trochę o tym na forum i nadal jestem w kropce. Otóż chodzi mi o to, czy jeśli winko będzie fajne, klarowne i zakończone... to czy dosładzać sztucznie cukrem ?? Ludzie na forum pisali o częstym zmąceniu po takim eksperymencie... Ja skłąniam się do tego, żeby juz nic nie ruszać. Będzie wytrawne, to ok. Jeynie następnym razem dodam więcej cukru do nastawu i tyle. Aha... Oba winka po pierwszym zlaniu posmakowałem i... byłem zdziwiony, bo naprawdę fajne wyszło i w smaku i w zapachu...
Tyle na razie... Odezwę się pewnie jak juz będzie wszystko zakończone i pierwszy raz sie uchleję moim własnoręcznie wykonanym trunkiem... :)
Odpowiedz
#7
Możesz bez problemu dosłodzić. Może to spowodować zmętnienie ale i tak dosłodzone winko będzie musiało jeszcze trochę postać. W tym czasie sięwyklaruje.
Odpowiedz
#8
Dzięki,

Kusi mnie to dosłodzenie, zwłaszcza, że po powtórnym przeanalizowaniu i obliczeniu wszystkiego, wyszło mi, że cały cukier został przerobiony i alkoholu jest w tym moim winku 15% (oczywiście BLG = 0) . Wino nie jest ani cierpkie, ani kwaśne,... ot, po prostu w ogóle nie słodkie, wytrawne takie i aromatyczne :)
I prosiłbym bardzo uprzejmie o potwierdzenie mojego pomysłu:
A pomysł jest taki oto.

1. Wina czerwonego, gronowego jest 9 litrów w 10 l dymionie. BLG = 0. Nie bulka, wyklarowane pięknie, bardzo niewielki osad. Zlane było 3 tygodnie temu. Chcę dodać 400 g cukru (ok.45 g/l). Jeśli tylko dosłodzi - to ok, a jeśli ruszy troszkę fermentacja - też dobrze, może osiągnie 17% . I tak chcę potrzymać następny miesiąc przynajmniej - w dymionku z rurką. Co Wy na to ?

2. Wina porzeczkowego jest 4 litry w 5 l baniaczku. BLG = 0. Ponieważ przy pierwszym zlaniu było trochę mętne - teraz jest już prawie klarowne i jest jakiś tam osad na dnie. Zlane było również 3 tygodnie temu. Chcę tam walnąć 200 g cukru (50g/l)...

Wiem, że bardzo dużo jest zwolenników słodzenia po wyklarowaniu całkowitym i zakończeniu pracy winka, ale m isie uśmiechają dwie pieczenie przy jednym ogniu, czyli fajnie by było, gdyby się i udało dosłodzić i zwiększyć odrobinę procenty (jeśli drożdżaki jednak nie wyginęły i się obudzą...)

Ciekaw jestem Waszych opinii...
Odpowiedz
#9
Niewykluczone, że Twoje drożdżaki postanowią zeżreć i ten dodany cukier.... i znowu będziesz miał wino wytrawne, tylko trochę mocniejsze. No, ale w końcu % je zamordują, nie ma siły. Więc uważaj i nie przedawkuj cukru.
Odpowiedz
#10
Jezeli chodzi o wina z soku z kartonika to faktycznie sa one dosc drogie.
[/quote]
1. Robiłem już kilka razy wino jabłkowe z kupionych w Makro kartonów GARDEN (takie co to 50% dają gratis :hahaha: ). W tym roku za 12l soku zapłaciłem 22,59zł. Za te pieniądze na targu dostałbym c.a. 10 kg jabłek z których po 2-3 godzinach pracy otrzymałbym c.a. 7 litrów moszczu. OPŁACA SIĘ.
2. To wino wychodzi mi dobrze, ale ten sok wg składu podanego przez producenta nie zawiera nic podejrzanego.
3. Całkiem smaczny sok wiśniowo- winogronowy FIT z Tymbarku (31,38 za 12l) w 2 miesiące po rozpoczęciu fermentacji dał młode wino o pustym, rozmytym smaku zalatującym chemią, słabe, ale w składzie podano, że soki owocowe to tylko 33%, że są substancje słododzące ale nie podano jakie. Zaryzykowałem bo chyba nie da się kupić czystego soku wiśniowego.
4. Nie każdy sok stosowany do produkcji wina znajdziemy w kartonikach ( np jagodowy). Nie każdy sok w kartonie da się przerobić na wino np w/w FIT z Tymbarku.
5. Możnaby pogadać z producentami soków. Może ten z Łącka co pół Krakowa w gąsiory zaopatrzył, sprzeda je tanio z zawartością - karton kosztuje i sam się nie napełni.
6. Może Najwyższy Cześnik (oby żył wiecznie!) otworzy dział "wina kartonowe" (nazwa robocza ).
Odpowiedz
#11
Witam ponownie. No i minął kolejny miesiąc (kurcze, jak ten czas zapi....la, hmm). 03 czerwca dokonałem drugiego zlania obu winek. Osadu było bardzo mało, ok. pół milimetra. Winka były klarowne, aż miło przez nie popatrzeć. Porzeczkowe jest nieco ciemniej czerwone od tego z czerwonych winogron. Po dodaniu porcji cukru (koniec kwietnia), która miała dosłodzić - faktycznie nic już nie bulkało, czyli mniemam, że moje drożdżaki musiały sobie wyginąć i dodany cukier, tak jak było w założeniu - tylko dosłodził winko. Skutek jest zadowalający w pełni. Z wina wytrawnego zrobiło się przyjemne, półsłodkie, naprawdę dobre (a mam porównanie z tanimi bo tanimi, ale zawsze - winami niemieckimi, które często przywoziłem z Frankfurtu, zanim się zacząłem bawić we własne winko). Bukiet też jest ciekawy, drożdżowy powiew zanikł - co mnie cieszy. Po wypiciu szklaneczki - mogę oznajmić, że oczuwa się procenty - czyli moje obliczenia pewnie są dobre. Jednym słowem, odczuwam pełną satysfakcję jako początkujący winiarz kartonikowy :) Wsadziłem jeszcze raz do wyparzonych balonów, zatkałem rurką - niech sobie poleżakują jeszcze z miesiąc. Potem wsadzę do butelek (niestety nie mam ich wystarczającej ilości i pewnie będę musiał kupić je w Praktikerze, wrrr...)
Aha, może ktoś mi doradzi jak bez kupowania przyrządu do korkowania za 75,- poradzić sobie z wsadzeniem nowych korków do butelek. Będę wdzięczny.
Tyle na razie...
Odpowiedz
#12
REEBUUS

Od jakiegoś czasu chciałem zrobić z soków z czarnej porzeczki tylko te Soki 50% mnie odstręczały. Skoro tobie wyszło to ja też spróbuję zrobić.

Co do butelek jak masz za mało to ogłoś znajomym żeby zbierali albo przejdź się do najbliższej restauracji i dogadaj się to na pewno ci odłożą i oddadzą za free.

Co do korkowania to kup korkownicę ręczną ok. 15 zł. na dobry początek wystarczy. W poznaniu mieszkasz więc na pewno macie tam jakieś sklepy winiarskie, a jak nie to wkrótce w supermarketach powinny już być akcesoria bo idzie sezon.
Odpowiedz
#13
no niby wszystko fajnie, rebusik, ale - powiem ci, że osobiscie niczego nie butelkuję przed upływem pół roku. NAJMARNIEJ. Jakoś wolę, by wino dojrzewało w balonie jak najdłużej....
Odpowiedz
#14
Megana niewymagaj zbyt wiele od nowicjuszy.

Uważam, że na początek tak lepiej i dopiero jak się zrobi kilka winek. I jak człowiek już wie o co teges to wtedy dopiero zadbać o szczeguły.

Ja sam jeszcze jestem na etapie jak najszybszego zwalniania balonika aby kolejne winko robić. Im wiecej winek za mną tym mam większe doświadczenie i chęć na coraz doskonalsze winko. Pewnie nadejdzie taki dzień kiedy na winko będę mógl czekać nawet kilka lat. (bez podpijania)
Odpowiedz
#15
neeee, to nie chodzi o wymagania.... ani szczegóły....tylko wiesz, potem jest - "moje wino zrzuca osad w butelkach", "moje wino w butelkach zmętniało" "Moje wino ma znowu bąbelki, czy to nadmiar CO2 czy ruszyła fermentacja?"
i tak dalej .....
Zwłaszcza po dosładzaniu jestem straaaaaaszna asekurantka. :chytry:
Poza tym Neidi - co właściwie rozumiesz jako "jak najszybsze zwalnianie balonika?" Bo wiesz, do tego w sumie butelki nie są potrzebne, wystarczą ze dwie imprezki :hahaha:
Odpowiedz
#16
Te kartonikowe całkiem ładnie sie klarują (może to zasługa obróbki soku w fabryce?) i myśle że mozna je butelkować w krótszym czasie niż inne. Oczywiście po kilkutygodniowej/kilkumiesięcznej obserwacji.
Odpowiedz
#17
No tak Megana masz rację w obu kwestiach!

Właśnie dlatego moje winka narazie mogą być szybko zlewane bo są również dość szybko sporzywane!

HEHE
Odpowiedz
#18
Pyszne wino wychodzi z kartonika , no ale jednak najlepsze wychodzą z owoców.
Odpowiedz
#19
Witam ponownie,

No i mija kolejny miesiąc leżaczkowania moich pierwszych w życiu win w narożniku pokoju, za szafką z telewizorem. Chciałbym się podzielić moimi wrażeniami i spostrzeżeniami, a nuż to kogoś zainteresuje. Po pierwsze wziąłem sobie do serca słowa Megany, żeby ze zlewaniem wina wstrzymać się jak najdłużej. I chociaż butelki i naklejki czekają, to wino nadal sobie siedzi w balonach. Aha, może kogoś to rozbawi, ale na Allegro kupiłem jednak... te osławione szklane kulki ! :) No i 10 litrowy balon z winkiem czerwonym, winogronowym i 5 litrowy plastikowy z winkiem porzeczkowym - są teraz zapełnione prawie pod sam korek, co by nie miały za dużej styczności z atmosferą ziemską. Korki mają nadal rurkę z wodą, chociaż nie ma prawa nic już bulkać, ale tak na wszelki wypadek. Czasem tylko rurki uzupełniam wodą, która jednak paruje. Niech sobie jeszcze w taki sposób ze dwa miechy poleży. Osadu zero. Jedynie co mnie wkurza to ta cholerna temperatura - ok 27 stopni - tam gdzie stoją winka. Mam jednak nadzieję, że wina mi wyszły dość mocne, więc wysoka temperatura im nie zaszkodzi (od razu uprzedzam - piwnicy nie mam, a balkon odpada)
Aha, a tak poza tym, smakowałem niedawno oba wina i nie stwierdzam, żeby miały tzw. "pusty" smak, jak to piszą niektórzy. Wręcz przeciwnie. Bardzo przyjemny bukiet, smak intensywny, przyjemny. Niemieckie tanie winka odpadają w porównaniu z tymi.
Więc jeszcze raz namawiam tych, którzy chcą spróbować zrobić własne winko - na początek tylko z kartonika !

Kusi mnie jeszcze spróbować zrobić z tanich 100% soków jabłkowych z Biedronki, ale pewnie bardziej realne będzie zrobienie wina jesienią z prawdziwych białych winogron, tym bardziej, że mam takowe na działce.

Pozdrawiam wszystkich słuchaczy Forum WIniarzy i chętnie przyjmę krytyczne uwagi od kolegów i koleżanek zaprawionych w bojach.

REEBUUS
Odpowiedz
#20
Witam ponownie,

No i mija kolejny miesiąc leżaczkowania moich pierwszych w życiu win w narożniku pokoju, za szafką z telewizorem. Chciałbym się podzielić moimi wrażeniami i spostrzeżeniami, a nuż to kogoś zainteresuje. Po pierwsze wziąłem sobie do serca słowa Megany, żeby ze zlewaniem wina wstrzymać się jak najdłużej. I chociaż butelki i naklejki czekają, to wino nadal sobie siedzi w balonach. Aha, może kogoś to rozbawi, ale na Allegro kupiłem jednak... te osławione szklane kulki ! :) No i 10 litrowy balon z winkiem czerwonym, winogronowym i 5 litrowy plastikowy z winkiem porzeczkowym - są teraz zapełnione prawie pod sam korek, co by nie miały za dużej styczności z atmosferą ziemską. Korki mają nadal rurkę z wodą, chociaż nie ma prawa nic już bulkać, ale tak na wszelki wypadek. Czasem tylko rurki uzupełniam wodą, która jednak paruje. Niech sobie jeszcze w taki sposób ze dwa miechy poleży. Osadu zero. Jedynie co mnie wkurza to ta cholerna temperatura - ok 27 stopni - tam gdzie stoją winka. Mam jednak nadzieję, że wina mi wyszły dość mocne, więc wysoka temperatura im nie zaszkodzi (od razu uprzedzam - piwnicy nie mam, a balkon odpada)
Aha, a tak poza tym, smakowałem niedawno oba wina i nie stwierdzam, żeby miały tzw. "pusty" smak, jak to piszą niektórzy. Wręcz przeciwnie. Bardzo przyjemny bukiet, smak intensywny, przyjemny. Niemieckie tanie winka odpadają w porównaniu z tymi.
Więc jeszcze raz namawiam tych, którzy chcą spróbować zrobić własne winko - na początek tylko z kartonika !

Kusi mnie jeszcze spróbować zrobić z tanich 100% soków jabłkowych z Biedronki, ale pewnie bardziej realne będzie zrobienie wina jesienią z prawdziwych białych winogron, tym bardziej, że mam takowe na działce.

Pozdrawiam wszystkich słuchaczy Forum WIniarzy i chętnie przyjmę krytyczne uwagi od kolegów i koleżanek zaprawionych w bojach.

REEBUUS
Odpowiedz
#21
U mnie też takie temperatury i nic na to nie poradzimy.....
Odpowiedz
#22
Cytat:Wysłane przez REEBUUS

Kusi mnie jeszcze spróbować zrobić z tanich 100% soków jabłkowych z Biedronki, ale pewnie bardziej realne będzie zrobienie wina jesienią z prawdziwych białych winogron, tym bardziej, że mam takowe na działce.

przypuszczam, że chemii w sokach z Biedronki i innych owadów jest w okolicy 50%. dlatego dziwią mnie owe 100% soku.
chiba wolę pojedynczą warstwę cypermetryny, karbofuranu czy dichlorfosu na owocach...

pozdraw,
qkis
Odpowiedz
#23
1. Nie przejmuj się temperaturą, są metody podgrzewania wina przy dojrzewaniu - maderyzacja. Jeśli nawet zrobisz coś wbrew sztuce, a osiągniesz dobry skutek to znaczy, że masz rację. Dla mnie własne wino to między innymi dreszczyk emocji co to też wyjdzie. Jeśli masz 27st a nie 17 to wino dojrzeje ok. 2x szybciej no i trochę inaczej.
2. Te kulki mogą być zabawne, ale lepiej tak niż zostawic zbyt dużo powietrza. Ja zrobiłbym tak - zlałbym do 5 l gąsiora wino winogronowe a resztę (3? l)do większych butelek. Porzeczkowe zaś tylko do butelek. Robię tak od lat. W miarę pozbywania się osadów i degustacji ( ten dreszczyk jw) dolewam wino z butelek do zasadniczego gąsiora. To w butelkach służy mi ponadto do eksperymentów, dolewek do gąsiora z innym winem, kupażowania.
3. Oczywiście najlepszy jest świeży niepryskany owoc ofiarowany gratis. Ale co robić zimą? Jak uniknąć ryzyka i trudów przygotowania surowca przed wlaniem do gąsiora? Reebuus, skoro to co otrzymaleś jest lepsze od niemieckich win z Tesco to przylaczam się do Ciebie i też twierdzę, że na pierwsze wino kartonikowe najlepsze.
Odpowiedz
#24
Witam ponownie, po półrocznej przerwie.

Nieskromnie mogę stwierdzić, że piszę ten post już nie jako kompletny żółtodziób i początkujący winiarz, lecz jako dumny posiadacz jakiegoś już tam doświadczenia, a co ważniejsze, posiadacz kilkunastu butelek winka, które wszyscy na około chwalą :)
Te moje pierwsze winka nastawiłem w lutym 2006. We wrześniu, pięknie wyklarowane zlałem do butelek. Jest smaczne, pachnące i co akurat dla mnie dość ważne - mocne :)
Ktoś powie, że co to za sztuka zrobić wino z gotowych soków, w dodatku niezbyt tanich. Ale tu chodziło o ten pierwszy raz !
Chciałem zrobić na jesieni winko z prawdziwych owoców, ale tak się złożyło, że nie miałem ani owoców ani czasu..
Przyszedł listopadł i przyszła myśl o nowym winku z kartonika.
A więc, jeśli to jeszcze kogoś interesuje, to może podam przybliżony przepis na winka, które nastawiłem pod koniec listopada.
1. Wino z nektaru z czarnej porzeczki:

Nektar (w promocji): "Siódme niebo" >25% soku owocowego (120 g cukru/litr). MD na Maladze z Biowinu.
10 litrowy + 3 litrowy szklany balonik.
9 litrów nektaru, bez wody, cukier dodany w trzech porcjach, w sumie 1740 gramów (celuję w mocne winko 16%)

Ciekawe było to, że przy pierwszym winie z porzeczek i winogron fermentacja burzliwa (też na Maladze) była tak burzliwa, że nastaw próbował wyjść sobie na spacer z balonów. Natomiast przy tym winie drożdżaki pracują, co widać po bąbelkach i syczeniu, ale są spokojniejsze, nie robią piany!
Teraz zatknięte rurkami czekają sobie do pierwszego zlania.

2. Wino z soku jabłkowego 100% (tym razem przepis szczegółowy)

Soczek z Biedronki (ponoć 100%) pt. "Riviva" za 1,49 zł/l. (100g cukru/litr)
- Nastaw MD z płynnych Biowinu "Tokay" + szczypta pożywy "Kombi" + 0,5 l soku.
- po 3 dniach, kiedy MD już na dobre pracowała do balona 20 litrowego dodałem 0,4 l MD + 13,6 l soczku + 2 kg cukru + 2,4 l wody + pożywka = 17 litrów nastawu o Blg = 17 stopni. Zatkano korem z waty pokrytej gazą i do ciepłego kąta.
- do balona 5 litrowego (po to ten mniejszy, żeby potem zawartość wlać do dużego, abo dojrzewało sobie winko pod korek, bez fatygowania szklanych kulek:) dodano 0,1 MD + 3,4 l soku + 0,5 kg cukru + 0,6 l wody = 4,2 l nastawu o Blg = 17 stopni. Też zatkano korkiem z waty i gazy.
- Po 6 dobach dodano drugą i ostatnią częśc cukru, czyli 1,2 kg do 20l balona i 0,3 kg do 5l balonika. Nastaw przed dodaniem cukru miał 4 Blg, a po dodaniu cukru miał 8 Blg. Zatkano korkami z rurką i siup do ciepłego miejsca. Pięknie bulka
Podobnie jak z nektarem z porzeczek drożdżaki aż tak nie szalały, wywijały bąble i syczały, ale piany nie było.

Ok, sorry za przydługawą opowieść, mam nadzieję, że komuś się to na coś przyda. Jutro zamieszczę fotki tych dymion - na zachętę dla tych co się jeszcze zastanawiają nad "kartonikowymi" - główne zalety - nie trzeba nic wyciskać, biadolić nad moszczem, zastanawiać się ile może być cukru w moszczu, itd, itd...

P o l e c a m !!!

Pozdrawiam. reebuus.


Załączone pliki Miniatury
   
Odpowiedz
#25
Witam:-)
Mam pytanko. Skąd wiadomo, ze nektar z czarnej pożeczki "siódme niebo" ma te 120 gram cukru na litr? Producent podaje zawartośc węglowodanów na poziomie chyba 8,8 g w 100 ml. Moge prosić o wyjaśnienie ?
Odpowiedz



Skocz do: