Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wino ryżowe - bardzo kwaśne, niemal ocet !!!
#1
Witam serdecznie,

mam poważny problem a nie doszukałem się jednoznacznej odpowiedzi na forum. Mam nadzieję, że ktoś z Was mi pomoże.
Ponad miesiąc temu (4. grudnia) popełniłem nastaw ok 15l, według przepisu http://wino.org.pl/forum/showthread.php?...0#pid64660.

Zastosowałem mniej więcej następujące proporcje:
- 10l wody
- 3,5 kg cukru
- 2,5 kg ryżu
- 2,5 cytryny (starta skórka z 1,5 cytryny + 10 plasterków)
- ok 240 g rodzynek szlachetnych
- 40 g kwasku cytrynowego
- przyprawy (goździki, ziele ang, gałka, cynamon, imbir, tymianek)
MD oparta była na drożdżach Tokay Biowinu - woda + rozdrobnione jabłko (wg przepisu na opakowaniu).

Fermentacja zaczęła się niemal od razu i winko pracowało ok 4 tygodni. Po ok 5 tygodniach po ustaniu pracy (przedwczoraj jakos) - rodzynki i cytryny opadły na dno - chciałem pozbyć się owoców, ryżu i pozostawić sam płyn zgodnie z procedurą.
I tutaj pojawił się problem. Nie posiadam odpowiednich przyrządów, oparłem się na teście organoleptycznym. Wino jest niesamowicie kwaśne (choć na początku wydaje się słodkie), co więcej po dłuższym badaniu ma octowy posmak. W ogóle nie czuć alkoholu. Co do zapachu - maskują go przyprawy, wydaje mi się jednak że można wyczuć octową woń.
W związku z powyższym włożyłem korek z powrotem i nie wiem co dalej robić. To mój pierwszy nastaw. Możliwe że moje obawy są przesadzone, mam nadzieję.

Proszę o pomoc i z góry dziękuję !!!
Odpowiedz
#2
Co do octu, to czy ktoś inny też próbował tego - może się okazać, że inne osoby nie będą wyczuwały octu???
Odpowiedz
#3
Radziłbym zachowac spokój. Skoro założyłeś korkem (z rurką jak mniemam) to zapomnij o tym winie na dwa miesiące po czym zlej ponownie. Przy okazji zdegustuj i podziel się z nami (najlepiej w bieżącym wątku - dodaj go sobie do ulubionych) swymi wrażeniami z degustacji. Potem zapomnij na cztery miesiące po których to czterech miesiącach zlejesz ponownie i ponownie napiszesz co nieco o smakach i smaczkach tego wina. Jeżel nadal opinia bedzie negatywna - będziem radzić. Teraz jest na to za wcześnie.

Krzysztof
Odpowiedz
#4
Skoro czuć ocet to pewnie zaoctowało... do klopa z nim!! Bo raczej nie jest wytrawne, skoro czuć słodycz... Ale ja też nie mam prawie żednego doświadczenia winiarskiego więc poczekaj aż jakiś guru się odezwie.
Pozdro i w razie porażki nie załamuj rąk tylko od nowa zacznij, tylko zachowaj wszelkie środki ostrożności (dezynfekcja balona, parzenie rodzynek itp.,itd...)
Odpowiedz
#5
Czekaj jak radzi Skrzych. A teraz zasiarkuj wino. Jesli jest zdrowe - to nic złego sie nie stanie. Ba! Piro ochroni je przed utlenieniem. Jeśli jednak to sztych (nie mylić ze Skrzychem :big: ) octowy - dodatkowo piro wybije bakterie i zatrzyma dalszy postęp choroby.

Jeżeli później okaże sie ze to jednak ocet - konieczna będzie pasteryzacja a dopiero potem kupaż z innym winem.


arek
Odpowiedz
#6
Wina próbowała jeszcze moja dziewczyna i wg niej octowy posmak był dyskusyjny, natomiast co do kwaśności - jak najbardziej. Jak wspominałem nie ma nawet śladu alkoholu.

Wszlekie procedury zachowałem (przygotowanie dymiona, owoców). Jedyną różnicą w porównaniu z przepisem była obecność kawałków jabłka z MD...

Co to dokładnie znaczy ze wino "zaoctowało"? Szczerze mówiąc staram się nie myśleć o ostateczności (klop) ;)
Odpowiedz
#7
Choroby win - przyczyny, leczenie, zapobieganie

:ksiazka:
Odpowiedz
#8
Cytat:Wysłane przez junak

...Co to dokładnie znaczy ze wino "zaoctowało"? ...

To oznacza, że do nastawu dostały się bakterie octujące z powietrza i przerobiły zawarty (niewielki) % na ocet.

Cytat:... Szczerze mówiąc staram się nie myśleć o ostateczności (klop) ;)

Nie :o
Zawsze możesz tego użyć jako octu winnego ;)

Ale skoro Twoja dziewczyna powiedział, że kwestia octu jest do przedyskutowania, to rób jak radzi moonjava :spoko:
Odpowiedz
#9
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Pod względem szybkości reakcji forum zadziwia! Zabieram się za lekturę moonjava... a jutro oddziele owoce i spróbuję zasiarkować.
Odpowiedz
#10
Polecam następnym razem, tak na wszelki wypadek uszczelnić plasteliną miejsca styku kotka i szyjki banioka oraz korka i rurki fermentacyjnej ;)
Odpowiedz
#11
Cytat:Wysłane przez junak
Jak wspominałem nie ma nawet śladu alkoholu.

O tym podyskutujemy jak wypijesz z 1,5 litra i zrobisz jaskółkę :diabelek:
MALUTKI KIELISZEK NIE DOJDZIE DO KISZEK !!!


\"DOBRY NA WSZYSTKO ŚRODEK:- ZE SPIRYTUSEM MIODEK\"

......50 ml wódki przed posiłkiem zabija wszystkie znane wirusy i bakterie.............100 ml nawet te nieznane .....
Odpowiedz
#12
Dziś chciałem zgodnie z poradami siarkować wino - odwiedziłem kilka sklepów jedyne co udało mi się nabyć to... pirosiarczyn sodu. We wszystkich postach jest zdaje sie mowa tylko o pirosiarczynie potasu.

Czy to co kupiłem się nie nadaje? Jeśli jednak to w jakich proporcjach mam to rozpuścić w winie?
Odpowiedz
#13
Znasz regulamin? :chytry:

"Przed dodaniem wątku należy upewnić się, czy kwestie z nim związane nie zostały wyjaśnione na stronie macierzystej www.wino.org.pl lub www.old.wino.org.pl. W takim wypadku wątek zostanie usunięty."


PROSTE WYSZUKIWANIE
Odpowiedz
#14
Uwaga trafna (choć szukałem wcześniej w postach)... nauczyłem się nieco o google.

W odnalezionych linkach jedną z bardziej konkretnych informacji co do różnic było: "Pod względem własnosci użytkowych - pirosiarczyn sodu od potasu różni sie tym, że wprawdzie również odkaża, ale podobno ma gorsze własnosci smakowe. Pewnie niezauważalne jednak, przy dawce rzędu 10g/100l."

O dawkowaniu p. potasu przy siarkowaniu wyczytałem że ok 2,5 g na 10 L wina, co do p. sodu nie znalazłem. Czy proporcje są takie same? Co wtedy(więcej niż 1g/10l) z wspomnianymi własnościami smakowymi?
Niestety nie udało mi się dostać p. potasu a chyba nie powinienem zwlekać z siarkowaniem w mojej sytuacji.
Odpowiedz
#15
Powiedz jeszcze - w jakim celu chcesz siarkować?

Krzysztof
Odpowiedz
#16
Cytat:Czekaj jak radzi Skrzych. A teraz zasiarkuj wino. Jesli jest zdrowe - to nic złego sie nie stanie. Ba! Piro ochroni je przed utlenieniem. Jeśli jednak to sztych (nie mylić ze Skrzychem ) octowy - dodatkowo piro wybije bakterie i zatrzyma dalszy postęp choroby.
Odpowiedz
#17
Aaaaa. nie doczytałem :glupek:

Krzysztof
Odpowiedz
#18
Ja bym nie walczył z kwaśnym "winem" i potraktowałbym to jako "palec Boski" i zrobiłbym z tego ocet. Ja co roku robię ocet do użytku domowego. I pozostawiłbym to losowi i jak całkowicie skwaśnienie rozlałbym do butelek dodając do każdej butelki gałązki mięty lub melisy. Przestałbym kupować trujący ocet spirytusowy.
Ocet winny to wspaniała rzecz - ja mam trudności z jego produkcją - jakoś mi to nie wychodzi. Ocet winny ma właściwości lecznicze.
Odpowiedz
#19
kryma,
dlaczego masz trudności z produkcją octu winnego? W naszych warunkach łatwo dość zrobić przyzwoity ocet winny. Najsmaczniejszy jest chyba jabłkowy.
Robisz słabe wino, mocy tak około 8-10%. Potem pozwalasz działać bakteriom octującym (wymagają dostępu tlenu). Można zaszczepić nastaw za pomocą innego udanego octu winnego.
W wielu krajach analogicznie do drożdży winnych można nabyć szcepionki do octu winnego.
Odpowiedz
#20
kguser - dzięki

Przybyło mi trochę wiedzy w tym temacie

Pozdrawiam

Maciej
Odpowiedz
#21
Hmm, ocet to raczej nie jest specyfik od którego chciałbym zacząć przygodę z winkiem... ale przynajmniej sie czegoś dowiedziałem.

Co do mojego problemu - oddzieliłem owoce od płynu i zasiarkowałem nastawik (zdobyłem właściwy pirosiarczYn - potasu). Wyszlo tego ok 11-12l (ok 2g piro). Co ciekawe, gdy 2. raz próbowałem winka - smak sie nieco poprawił, dalej kwaśne ale już bez tak wyraźnego octowego posmaku. Także jestem dobrej myśli. Wydaje mi śię że to wszystko przez nieszczelną butle. Teraz już wszystko oblepiłem woskiem...
Odpowiedz
#22
Ja Ci powiem - ja nigdy nie używałem rurek fermentacyjnych - robię wino w słojach zakręconych przykrywką lub w dymionach przykrytą pokrywką marki twist lub w beczce po kapuście przykrytą folią żeby muchy nie lazły do środka. Wina robie od 15 lat z rocznym przerobem 50 -80 litrów. Naogół robię 15 rodzajów win i nalewek - bawię się. Ale jest jedna sprawa nigdy nie zalewałem owoców , sokow wodą .
Zawsze zalewam zalewami ziołowymi bo doszedłem do wniosku że trzeba zwiększyć wartości odżywcze win. To są zalewy które uzupełniają witaminy i mikroelementy .
Są to zioła takie jak pokrzywa , mięta, melisa, chmiel, perz. Oraz robie wina lecznicze ukierunkowane na określone choroby. Np grypa , reumatyzm, krążenie, poprawa trawienia itd
Odpowiedz
#23
Cytat:Wysłane przez kryma
Ja Ci powiem - ja nigdy nie używałem rurek fermentacyjnych - robię wino w słojach zakręconych przykrywką lub w dymionach przykrytą pokrywką marki twist lub w beczce po kapuście przykrytą folią żeby muchy nie lazły do środka. [...]

Ja bardzo proszę nie siać dywersyjnych poglądów na forum!

Jest to absolutnie nieprofesjonalne i takich rad nie należy dawać nikomu. Ty miałeś/masz szczęście. A co zrobi user gdy nastawi 50l DR zgodnie z twoimi radami i będzie musiał je wylac w kanał po 3 miesiącach?

Krzysztof
Odpowiedz
#24
Ad voce Krzysztof

Sądzę że większość uczestniczących osób traktuje "produkcję" wina jako zabawę i jakąś przygodę . Gdyby to były poważne studia to wypowiadanie takich moich opinii adeptom pierwszego roku byłoby nieodpowiednie ale na ostatnim roku trzeba to powiedzieć że tak można robić . Jest to poznawcze i uzupełnia wiedzę o tym temacie.
Z faktami się nie dyskutuje. Trzeba zaznaczyć że moja "produkcja" wymaga ciągłej kontroli i chyba dlatego nigdy nie "wpadłem" - co przy małych ilościach jest możliwe.
Sądzę że to chyba nie jest "szczęście " a doświadczenie. Zauważ że powiedziałem "chyba" bo na tym padole ziemskim nie można mieć 100 % pewności.

Twoją wypowiedź uzupełniła temat - i proszę nie traktować moich wypowiedzi jako nowego wynalazku ale jako propozycję zabawy w inny sposób dla tych którzy mają więcej doświadczenia.

Pozdrawiam
Odpowiedz
#25
Sprawa dotyczy chyba też doznań estetycznych - co za przyjemność robić wino w słoju albo beczce po kapuście zamiast użyć do tego celu dymiona w koszyczku z pykającą rurką... Kojarzy mi się to z jakimś totalnym zakazem wyrobu domowego winka, brakiem wszelkiego sprzętu, gdzie trzeba sobie "jakoś" radzić... ;)

Ale wydaje mi się że wątek zaczyna odbiegać od tematu...
Odpowiedz



Skocz do: